ŚWIADECTWO mr Eli i Andrzeja z BEŁCHATOWA

Panie Boże powiedz, co my mamy zrobić, ja tego nie rozumiem, dlaczego tak jest, jak mamy modlić się, proszę powiedz mi Panie Boże Wszechmogący, Duchu Święty daj mi światło proszę”. – „Odmówcie modlitwę Jerycho, ale w rodzinie”.

ŚWIADECTWO RYCERZY Z BEŁCHATOWA

W grudniu 2022 roku nasz wnuczek Franio bardzo ciężko zachorował. Z perspektywy czasu po przeanalizowaniu zdarzeń z naszego życia, my dziadkowie wiemy, że do tej choroby i zaistniałych sytuacji w naszej rodzinie byliśmy 2 lata przygotowywani duchowo przez naszą najukochańszą mamę Maryję, Ostatnim naszym etapem przygotowań była 46 dniowa modlitwa przygotowująca nas do Zawierzenia się Matce Bożej z Guadalupe.

11 grudnia 2022 roku wraz z innymi Małymi Rycerzami MSJ z Bełchatowa wyruszyliśmy
w podróż do Gwizdowa /Podkarpacie/, aby 12 grudnia 2022 roku uczestniczyć we Mszy Świętej i Zawierzyć nas i naszą rodzinę pod płaszcz Matki Bożej z Guadalupe w dzień jej święta. Uroczystość poprowadził Ksiądz Lesław Krzyżak.

W czasie podroży do Gwizdowa, zadzwoniła nasza córka z wiadomością, że Franio ma zapalenie jamy ustnej i bardzo boli go głowa. Po konsultacji lekarz pediatra stwierdził, że jest to skutek uboczny od brania antybiotyku ponieważ pod koniec listopada 2022 r. Franio był chory na anginę i brał antybiotyki, ale to nie jest coś groźnego.

Następnego dnia 12 grudnia 2022 roku w drodze na Msze Św. otrzymaliśmy wiadomość od córki, że trafili na SOR ponieważ nastąpiło pogorszenie stanu zdrowia Frania. Miał on wysoką temperaturę i krwotok z nosa, którego lekarz nie mógł zahamować. Zostali skierowani do szpitala w Prokocimu / Krakowie na Oddział Hematologii. Z tą wiadomością zostaliśmy do końca trwających uroczystości Zawierzenia Matce Bożej z Guadalupe. Cały czas modliliśmy się prosząc Maryję o pomoc i opiekę nad naszym wnukiem. Zawierzyliśmy nas, Frania i naszą rodzinę Matce Bożej z Guadelupe. Po wyjściu z Kościoła otrzymujemy pierwszą dobrą wiadomość: Stan zdrowia Frania poprawił się: temperatura spadła, został zahamowany krwotok z nosa. Dziękujemy naszej najukochańszej mamie Maryi za uproszoną łaskę u Pana Boga.

Druga wiadomość którą, otrzymaliśmy nie była tak dobra. Córka z Franiem zostają w szpitalu ponieważ z przeprowadzonych badań wynika, że pomimo poprawy stanu zdrowia, wartości parametrów krwi u Frania były bardzo obniżone a jego odporność była niemal zerowa. W związku z powyższym córka i wnuczek pozostali na Oddziale Hematologii. Przydzielono im tzw. izolatkę aby chronić Frania przed otoczeniem. Córka i zięć całą tą sytuacją byli bardzo przejęci. Powtarzaliśmy, im, że niech wierzą, Maryja im na pewno pomoże, a gdy przychodzą złe myśli niech z wiarą mówią „Jezu ufam Tobie”. W intencji „o zdrowie Franciszka i wypełnienie się woli Bożej w jego życiu”, zostały odprawione Msze Św. Modliliśmy się odmawiając różaniec, koronkę do Bożego Miłosierdzia, prosiliśmy Ducha Świętego i wielu Świętych między innymi: św. Józefa, św. Ojca Pio, św. siostrę Faustynę, św. Charbela, św Maksymiliana, św. Stanisława Papczyńskiego i św. Antoniego. Powtarzaliśmy „Jezu, TY się tym zajmij”. O uzdrowienie Frania modliła się bardzo duża ilość osób: nasi znajomi, Mali Rycerze Miłosiernego Serca Jezusowego, Rycerze Niepokalanej, koła Różańcowe w Bełchatowie. Był to szturm modlitwy do nieba. W bardzo krótkim czasie pobytu, Frania w szpitalu otrzymaliśmy pierwszy znak od naszej najukochańszej mamy Maryi, świadczący, że córka i Franio są pod bardzo dobrą opieką. Córka zadzwoniła i powiedziała, że był u nich Kapłan z Panem Jezusem i była siostra z Apostolatu Miłosierdzia Bożego, która zostawiła im dwa Cudowne Medaliki i dwa obrazki z wizerunkiem Maryi.

Dziękowaliśmy Matce Bożej za ten znak, byliśmy pewni, że Pan Jezus i Maryja są z nimi
i opiekuje się nimi. Chwała Panu Bogu!

Po tygodniu pobytu w szpitalu i po przeprowadzonych badaniach,  była znana przyczyna stanu zdrowia Frania. Okazało się, że Franio ma anemie aplastyczną. Nie jest to choroba nowotworowa ale jego szpik kostny był całkowicie uszkodzony. Do dnia dzisiejszego do końca nie jest wiadomo, co było przyczyną tej choroby, wykluczono schorzenie genetyczne.

Najbardziej skutecznym leczeniem tej choroby jest przeszczep szpiku kostnego. Rozpoczęto badania w celu znalezienia Franiowi dawcy szpiku kostnego. Franiowi niestety, coraz bardziej obniżały się parametry krwi (leukocyty, płytki krwi), otrzymywał krew. Cały czas trwała modlitwa w intencji „ o zdrowie i wypełnienie się woli Bożej w życiu Franciszka, światło i Dary Ducha Św. dla lekarzy ”. Została odmówiona również modlitwa Jerycho w której w większości brali udział Mali Rycerze MSJ.

Córka była bardzo przejęta, coraz częściej zadawała pytanie: „mamo, dlaczego to spotkało Frania”. Było jej trudno z tą chorobą pogodzić się, tym bardziej, że Franio nie chorował tak często, grał w piłkę, był aktywny i nic nie wskazywało na tak ciężką chorobę. Mnie również, jako babci wydawało się, że jestem pogodzona z wolą Bożą. W tej sytuacji niestety potrzeba było mi 3 dni aby powiedzieć z serca Panie Boże zgadzam się z Twoją wolą, taka, jaka ona będzie. Gdy przychodziły złe myśli powtarzałam wciąż „Jezu ufam Tobie”.

Po kilku dniach otrzymaliśmy od lekarzy prowadzących dobrą wiadomość. Dawcą szpiku kostnego może zostać siostra Frania, Julia, ponieważ ma największą zgodność genetyczną z bratem. Julia miała wtedy niepełne 2 lata.

Po przeprowadzonych badaniach lekarze z Oddziału Transplantologii, zakwalifikowali Julię, jako dawcę szpiku kostnego dla Frania. Chwała Tobie Panie Boże, że wysłuchałeś zanoszonej do Ciebie modlitwy i dałeś nam tak duża łaskę.

Z perspektywy czasu wiemy, że raz otrzymywaliśmy dobrą wiadomość a drugim razem złą wiadomość, tak na zmianę. Stan zdrowia Frania nadal pogarszał się i po badaniach, okazało się, że Franio dostał grzybice płuc. Wzrosły czynniki zapalne tzw. CRP. Przeszczep niestety musiał  być odłożony w czasie.

Ja (babcia) gdy modliłam się powtarzałam „Panie Boże powiedz, co my mamy zrobić, ja tego nie rozumiem, dlaczego tak jest, jak mamy modlić się, proszę powiedz mi Panie Boże Wszechmogący, Duchu Święty daj mi światło proszę”. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu słyszę głos wewnętrzy „odmówcie modlitwę Jerycho ale w rodzinie”. Moje pytanie było „skąd wziąć 24 osoby, wiem, że niektóre młode osoby w rodzinie nie modlą się. I znów w głowie była myśl „Jeżeli braknie osób z rodziny, przyłącz do modlitwy znajomych z Twojej wsi, z której pochodzisz”. Zaskoczona byłam bardzo ale niezwłocznie zaczęłam dzwonić po rodzinie. Nikt kogo poprosiłam nie odmówił udziału. Ogólnie bardzo dużo osób z rodziny również młodzieży i znajomych ze wsi brało udział w modlitwie, a niektórzy z młodych osób napisali SMS „było ciężko ale daliśmy radę”. W późniejszym czasie również zapewniali nas o dalszej modlitwie i wspierali modlitwą. Moje kuzynki w pierwszą sobotę miesiąca pojechały na Jasną Górę, zawierzyły Frania Matce Bożej Częstochowskiej i zamówiły Msze Św. w jego intencji.

Pan Bóg wysłuchał naszych modlitw, wyniki Frania poprawiły się, grzybica płuc została wyleczona i Franio został ponownie przygotowywany do przeszczepu.

Konsylium lekarskie orzekło, że to jest najlepszy moment do przeprowadzenia przeszczepu, ale jednocześnie dawali tylko 50 procent szans, że przeszczep przyjmie się. Tłumaczyli rodzicom Frania, że dalsze czekanie mogłoby być na tyle nie korzystne, że organizm Frania osłabnie i może mieć kolejną infekcję. Córka i zięć wyrazili zgodę. Franio został przeniesiony na Oddział Transplantologii. Po przyjęciu chemii i przeprowadzeniu kolejnych badań, przeszczep został przeprowadzony 7 marca 2023 roku. Cieszyliśmy się bardzo bo to dzień Boga Ojca dla nas kolejny dobry znak.

Otrzymany szpik kostny od siostry przyjął się w stu procentach. Franio po miesiącu czasu po przeszczepie wrócił do domu. Wszyscy byliśmy zadowoleni. Dziękowaliśmy Bogu w Trójcy Jedynemu, Matce Bożej, św. Józefowi, (któremu w między czasie zawierzyliśmy naszą rodzinę) i wszystkim świętym za wszystkie otrzymane łaski i ludziom dobrej woli za modlitwę .

Po tygodniu pobytu w domu niestety Franciszek dostał wysoką temperaturę i ból brzucha. Znów powrócił na Oddział Hematologii. Po badaniach okazało się, że grzyb tym razem zaatakował śledzionę (skutek uboczny brania leków). Kolejny egzamin do zdania przed Panem Bogiem. Modliliśmy się do Ducha Świętego aby nie stracić wiary w moc modlitwy i niezmiennie ufać Panu Bogu.

Lekarze prowadzili konsultację z różnymi Ośrodkami Transplantologii ponieważ leczenie grzybicy śledziony było mało skuteczne. Zastanawiali się nad podjęciem decyzji o usunięciu śledziony.

W tym samym czasie w naszej Parafii Miłosierdzia Bożego w Bełchatowie była peregrynacja obrazu Matki Bożej Łaskawej. Cały tydzień trwały modlitwy, prosiliśmy Maryję o pomoc. Pożegnanie Maryi pod postacią Matki Bożej Łaskawej było w sobotę 27 maja 2023 r. Kustosz Obrazu dowiedziała się, że 6 km od Bełchatowa w kościele pw. Najświętszego Serca Jezusowego w Parznie znajduje się krypta Służebnicy Bożej Wandy Malczewskiej i poprosiła aby w sobotę zawieźć Obraz Matki Bożej Łaskawej do Parzna. Pojechaliśmy do Parzna z Wojownikami Maryi i paroma osobami  w tym Mali Rycerze MSJ. Obraz Matki Bożej Łaskawej został wniesiony do krypty Sługi Bożej Wandy Malczewskiej (za zgodą Proboszcza tej Parafii). W krypcie wszyscy odmówiliśmy różaniec a jedną z intencji była prośba „o zdrowie dla Frania i światło, Dary Ducha Świętego dla lekarzy prowadzących w podjęciu decyzji, co do usunięcia śledziony” . W tym samym dniu po południu otrzymaliśmy od córki wiadomość, że lekarze leczący grzybice u Frania podjęli decyzję, że śledziona musi być natychmiast usunięta ponieważ z przeprowadzonych badań wynika, że powoduje duże szkody w organizmie. Trzy  dni później została przeprowadzona operacja usunięcia śledziony u Frania. Było ciężko, ale wszystko zakończyło się dobrze. Od tego czasu stan zdrowia Franciszka poprawiał się z dnia na dzień. Dziękujemy naszej mamie Maryi i Służebnicy Bożej Wandzie Malczewskiej za wstawiennictwo i uproszoną łaskę u Pana Boga.

7 marca br. minął rok od przeszczepu. Leczenie szpitalne zostało zakończone. Prowadzone u Frania, kontrolne badania są dobre, wszystkie wartości parametrów  krwi w normach. Julia też ma dobre wyniki badań, czuje się dobrze.

 Franio spędził w szpitalu około pół roku. Wszystkie swoje cierpienia znosił bardzo dzielnie, byliśmy pełni podziwu dla niego. Rodzice jego na zmianę opiekowali się nim. W czasie pobytu w szpitalu Franio nauczył się pisać i czytać. A my otrzymaliśmy w tym czasie dużo łask i dużo lekcji pokory a także uzmysłowiliśmy sobie, jak ważna jest wspólna modlitwa w rodzinie ale nie tylko w tej najbliższej. 26 lutego br. Franio rozpoczął naukę w szkole.  

Tym świadectwem pragniemy podziękować za łaskę uzdrowienia naszego wnuka, Bogu
w Trójcy Jedynemu, Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, Matce Bożej i wszystkim Świętym, Słudze Bożej Wandzie Malczewskiej
oraz wszystkim ludziom dobrej woli, którzy uczestniczyli w modlitwach prosząc o zdrowia dla Franciszka i wypełnienie się woli Bożej w jego życiu. Chcieliśmy również tym świadectwem podzielić się z Małymi Rycerzami MSJ, naszymi przeżyciami, podziękować im szczególnie za modlitwę i wsparcie. Codziennie dziękujemy Panu Bogu, za otrzymane łaski dla naszej rodziny i za tak wspaniałe osoby na naszej drodze życia. W podziękowaniu zamówiliśmy również Msze Święte dziękczynne. Niech będzie uwielbiony Bóg w Trójcy Jedyny.

mr Elżbieta i mr Andrzej