Dwa świadectwa rycerza Pawła: Przypomniałem sobie o soli egzorcyzmowanej…

Przypomniałem sobie o soli egzorcyzmowanej

Jedna z Rycerek znając rodzaj mojej pracy powiedziała bym sypał sól egzorcyzmowaną do wody wypływającej z oczyszczalni ścieków, na której jestem prosząc Pana o oczyszczenie tej wody.

W zeszłym roku uruchamiałem dużą oczyszczalnię ścieków przemysłowych w Brazylii, gdzie rzeki i wody gruntowe są generalnie bardzo zanieczyszczone. Gdy oczyszczalnia pracowała już prawidłowo i osiągnięte zostały parametry zrzutu ścieków oczyszczonych do rzeki przypomniałem sobie o soli egzorcyzmowanej. Następnego dnia wsypałem sól do reaktora tlenowego błogosławiąc w imię Jezusa Chrystusa tę wodę, która będzie spływać do rzeki. Poprosiłem też Pana, by woda ta przynosiła zdrowie duchowe i fizyczne wszystkim ludziom, którzy ją będą spożywać oraz zdrowie zwierzętom.

Następnego dnia firma kontrolująca parametry ścieków zgłosiła mi, że coś jest nie tak z testami porannymi wody oczyszczonej i muszą je ponowić. Ponowne badanie potwierdziło, że parametry ścieków oczyszczonych są takie jak wody pitnej – wszyscy byliśmy zaskoczeni. Tak było przez kolejne 3 dni a następnie parametry wody oczyszczonej wróciły do typowych przy bardzo dobrze prowadzonym procesie. W ciągu tych trzech dni nie skojarzyłem, że wsypanie soli egzorcyzmowanej spowodowało to, że woda stała się krystalicznie czysta. Dopiero po kilku dniach dotarło do mnie co się stało. Dzielę się tym moim doświadczeniem bo może się przydać w obecnych czasach.

Chwała Panu, że ukazał mi swoją moc.

Panie Boże jeżeli jest taka Twoja wola proszę uruchom ten kocioł…

Później na tej samej oczyszczalni miało miejsce zdarzenie które wprowadziło w osłupienie nie tylko mnie ale też moich 2 kolegów Niemców (protestant i ateista).

Kocioł do wody gorącej miał 3 krotnie awarię i serwis za każdym razem musiał wymieniać pompę podającą paliwo (ropę) na nową. Gdy po raz 4 stało się to samo nie chcieli przyjechać i wszystko wskazywało na to, że utkniemy na tej oczyszczalni na dłużej. Ja nie znałem się na tych kotłach tak, jak moi koledzy ale poszedłem do kotłowni i próbowałem go uruchomić, bez sukcesu. Przyszło natchnienie i poprosiłem o pomoc Św. Józefa, który jest moim patronem, prosząc jednocześnie: Panie Boże jeżeli jest taka Twoja wola proszę uruchom ten kocioł, bo nie chcę w nieskończoność przedłużać mojego pobytu w Brazylii.

Po tej krótkiej modlitwie nacisnąłem przycisk kasowania alarmu i o dziwo kocioł ruszył (pracował później bez problemu). W tym momencie wszedł jeden z moich kolegów, który jest/był protestantem i zapytał jak to zrobiłem, że ten kocioł pracuje. Powiedziałem mu o mojej modlitwie – totalny szok – przecież oni obaj znali się na tych kotłach i sprawdzili, co tylko możliwe. Od tej pory nazywali mnie „facet ze złotymi rękami” a ja odpowiadałem, że taka była Wola Boża.