Ziemskie życie mr Stanisławy z Włocławka, Róży i Józefy z Pleszewa, Czesławy z Piotrkowa Tryb., Ryszarda z Chełma, Alicji z Płońska, Czesławy ze Zdziłowic, Michaliny z Ostrowa Wielkopolskiego, Genowefy z Wrocławia, rycerza Zbigniewa z Siedlec i Wiesławy ze Szczecinka – dobiegło końca…

Fot. Cecylia D. / Czesia siedzi w 5 ławce przy ścianie

Tu chyba ks. Lesław nakładał Czesi szkaplerz w 2014 r.

W środę, 7 lutego 2024 r. grupą 6 osób wybraliśmy się na pogrzeb śp. Czesi do Zdziłowic. Jesteśmy podbudowani tym pogrzebem, właściwie wszystkim. Ksiądz dowiedział się dopiero o wspólnocie [małych rycerzy], potraktował nas bardzo serdecznie, zresztą rodzina też.

Rodzina przyjęła to bardzo dobrze, że ktoś wyszedł i powiedział coś o mamie, żonie i w ogóle że przyjechaliśmy. / Zostaliśmy zaproszeni na obiad/. Ale co nam się szczególnie spodobało to prowadzenie modlitwy, koronki i różańca. Cały kościół ludzi, dużo mężczyzn, chór śpiewający w czasie Mszy Św. ale koronka i różaniec śpiewany /na zmianę/ jeden wers mężczyźni, drugi kobiety w całym kościele nie tylko na chórze. Różaniec taki inny, pierwszy raz przez nas słyszany, uwielbienie i proszenie za zmarłą wszystko śpiewane w tym podziale mężczyźni i kobiety, rozważania śpiewane przez poszczególnych mężczyzn. Nie da się tego przekazać, tylko to usłyszeć…

Ale jeszcze jedno, mam wrażenie, że po tym pogrzebie będą tam kolejne rycerki, bo są takie osoby, które razem się modliły, a tylko nie złożyły deklaracji i bardzo pozytywnie odebrały nasz przyjazd i przeczytanie tego o Czesi.

Ksiądz zauważył od razu grupę odmawiająca koronkę jeszcze przed wprowadzeniem ciała do kościoła, później też podszedł podziękował, pobłogosławił, zamówiliśmy tam też Mszę św. Kazanie też nam się podobało, nawet wspomniał o objawieniach prywatnych… Do chorych chodzi sam w piątek i sobotę, nie ma szafarzy.

Dla Czesi to odejście myślimy, że było łaską, bo choroba wymęczyłby ją i rodzinę, a to było u niej stwierdzone.

Odeszła po modlitwie do Miłosierdzia Bożego. Za tydzień będą mieli w domu obraz Chrystusa Króla, który perygrynuje po parafii. Będzie im przykro, a może ukoi ból.

Jednak na wsi widać jeszcze tę wspólną modlitwę, gorzej jest w mieście. My będziemy modlić się godzinę w niedziele między Mszami i w poniedziałek, i we wtorek przed Mszą Św. wieczorną, tak zgodnie z wola Ks. Proboszcza.